Gusła, zabobony i przesądy młodej pani w recenzji gorsetu Bride

Gusła, zabobony i przesądy młodej pani w recenzji gorsetu Bride

Ślub i wesele to wyjątkowy dzień w życiu każdej kobiety… a czasem nawet i mężczyzny 🙂 Jednak to kobieta ma przykuwać w tym jednym, jedynym i niepowtarzalnym dniu uwagę gości (choć zgodnie z nowymi trendami impreza taka może byc powtarzana cyklicznie co kilka lat z założeniem wymiany jednego z głównych bohaterów urocztystości). Piękna biała suknia, długi welon wzbudzający zazdrość koleżanek i cudowny bukiet chryzantem… wrrrróóóóć… róż oczywiście lub innych uroczych kwiatów. Każda z Was chce wyglądać wyjątkowo i niepowtarzalnie ale warto również zadbać o efekty wizualne nocy poślubnej….mam nadzieję, że pomoże Wam recenzja Marty. Oczywiście przy takiej tematyce nie możemy pominąć muzycznego weselnego evergreenu…. miłej lektury 🙂

Zaproszenie na noc…poślubną z Bride corset!

Hm, dłuższą chwilę myślałam o czym pisać, aby zainteresować Was kompletem z najnowszej kolekcji firmy Obsessive, który jest wręcz stworzony na…noc poślubną. Dlaczego? Bo w sumie, ani nie jestem zaręczona (póki co – mam nadzieję ;-D), ani nie wychodzę za mąż (w najbliższym czasie…choć liczę, że niedługo się to zmieni ;-D), ani nie jest po ślubie… To co ja mogę wiedzieć o słynnej, a może już zapomnianej nocy poślubnej? Ale co mi tam, pomyślałam poszperam, poczytam, poszukam – zresztą jeszcze wszystko przede mną (mam nadzieję ;-D), więc ta wiedza na pewno się przyda. Prędzej, czy później… Jest wiele przesądów dotyczących ślubu, przygotować, tego jak się ubrać, kiedy pokazać się Panu Młodemu i innych spraw dotyczących tego jedynego (przynajmniej tak kiedyś było ;-D) dnia w życiu, w którym podejmujemy może i najważniejszą decyzję – o oddaniu się drugiej osobie bezgranicznie… Zaś o samej nocy poślubnej nie znalazłam żadnych przesądów (a to ciekawe). No nie, chyba jeden był: Pierwsza do łóżka w trakcie nocy poślubnej winna wejść Panna Młoda a Pan Młody powinien ściągnąć zębami podwiązkę, która znajduje się pod suknią ślubną aby życie erotyczne było udane.” Ta ostatnia kwestia bardzo mnie zaciekawiła 😉 Może Wy słyszeliście coś jeszcze? Jednak udało mi się coś znaleźć odnośnie nocy poślubnej…dawniej:

Tobiaszowe noce.

Termin ten wiązał się ze wspólnymi nocami nowych małżonków po ślubie i zależał od interpretacji „Tobiaszowych nocy”, czyli zalecaną przez Kościół wstrzemięźliwość seksualną przez jedną lub kilka nocy po ślubie kościelnym. Tobiaszowe noce miały chronić nowożeńców przed zakusami szatana i uświęcać mające nastąpić zbliżenie płciowe.

Przygotowywanie alkowy.

Na wiele godzin przed podkładzinami drużbowie, swatowie, starsi bracia i siostry rozpoczynali przygotowania alkowy na pierwszą noc nowożeńców. Niejednokrotnie musieli oni spędzić ją w stodole lub spichlerzu, szykowano więc posłania z siana, słomy i grochowiny. Kiedy pierwsza wspólna noc miała nastąpić w domu, na pięknie wyścielonym poduszkami łożu, wówczas pod poduszki wkładano szmacianą lalkę. Miała ona wróżyć szybkie poczęcie dziecka. Wkładano również bat lub męską czapkę, co miało gwarantować, że pierwszym urodzonym dzieckiem będzie chłopiec. Kiedy natomiast wkładano chustkę, kobiecy trzewik lub siekierkę – miała urodzić się dziewczynka. Nowożeńcy mogli również znaleźć w swoich pieleszach snopek niemłóconego zboża, jabłko lub stuliny (tzw. bułki), które miały symbolizować płodność, urodzaj, pomyślność i dostatek. Często zdarzało się również i tak, że pierwsi do tego łóżka kładli się starosta ze starościną, by w ten sposób „łóżko wygrzać”.

Podkładziny sprawdzianem dziewictwa.

Kumulacyjnym punktem wesela była noc poślubna nowożeńców. W przeszłości zgodnie z prawem był to czas, kiedy sprawdzano również, czy panna młoda jest dziewicą. Podkładziny był to również sprawdzian sprawności małżonka. W Polsce podkładziny odbywały się na wiele sposobów w zależności od regionu.

Wiejskie sprawdziany małżonków.

Na wiejskich weselach przestrzegano wielu ciekawych i całkowicie w dzisiejszych czasach, zapomnianych zwyczajów. Należą do nich między innymi: – wręczanie młodemu cepu i młodej wrzeciona, by sprawdzić, czy po ślubie będą gotowy do wykonywania prac w gospodarstwie – zdejmowanie panu młodemu pasa i rozwiązywanie zapaski pannie młodej. Następnie układano nowożeńców na łóżku i przykrywano ich płachtą lub kożuchem. – zwyczajowo bito nowożeńców cepem, by tym samym wywróżyć im liczne i zdrowe potomstwo – żartobliwym zwyczajem było wyciąganie dwóch desek z łóżka nowożeńców. Kiedy zapadło się łóżko swawolnie komentowano wśród gości i rodziny, jaki to temperament mają młodzi małżonkowie. I co Wy na to? Zdziwieni? Czy w dzisiejszych czasach już nic Was nie zdziwi 😉 Choć prawdą jest, że to co dzieje się teraz w noc poślubną tzn. czasem nawet świeżo upieczenie małżonkowie nie mają siły na skonsumowanie małżeństwa, bądź już dawno „nakonsumowali się”, że nigdzie im się nie spieszy – w niczym nie przypomina tamtych „pokładzin”… Zresztą wyobraźcie sobie takiego mężczyznę w „Tobiaszowe noce” – on niby ma się tak wstrzymywać, a tu mu kobieta wyskakuje w…bieliźnie Obsessive! Co wtedy robi? Jakoś wątpię, że 3 noce z rzędu wytrzymuje tak, wodzony na pokuszenie 😉 Na szczęście Nasze noce poślubne już tak nie wyglądają – więc mogę zaproponować Wam coś – co z pewnością nie pozwoli zasnąć – choćbyście byli padnięci po całym dniu pełnym emocji 😉 Oto on, albo ona 😉

Bride corset!

Zapytacie (albo i nie) z czym kojarzy mi się ten komplet. Patrząc na niego, mając go na sobie mam wrażenie, że jest w nim coś…majestatycznego! Gdy przyszło do mnie pudełko (jak zwykle wyjątkowe i wciąż zaskakujące – białe ze zdjęciem modelki z magiczną czerwoną szufladką i papierem w cudaśne kropeczki), nie sądziłam, że będę aż tak podniecona otwierając je. A jednak – gdy tylko je otworzyłam (nie powiem, w mało subtelny sposób) od razu opadła mi szczenna ;-D Gorset – ten materiał, ten fason, to wykończenie – jednym słowem CUDO!!! A ta niezwykle elegancka kolia na szyję – powala na kolana… Pikanterii dodają klasyczne stringi. Komplet jakby stworzony z myślą o nocy poślubnej… Choć ciężko jest opisać ten wyjątkowy model bielizny – pragnę Wam go przybliżyć. Jak już wyżej wspomniałam – w skład zestawu wchodzi: gorset, stringi oraz kolia na szyję. Całość oczywiście dopracowana w każdym szczególe – do niczego nie można się przyczepić, czy być niezadowolonym. A dodam, że to II gatunek. Co może być również ważne dla Was to to, iż materiał, z którego zrobiony jest gorset nie jest rozciągliwy. Jedynie paseczki w stringach są. Gorset – niesamowity, nieziemski, niezwykły… mogę tak długo 😉 Po prostu, jakby nie był stworzony przez zwykłego człowieka! Ale przejdźmy do szczegółowego opisu: gorset wykonany jest z miękkiego i bardzo delikatnego materiału w kolorze ecru, na materiale widoczny prześliczny lecz subtelny kwiatowy wzór.

Na dole szerszy pas z gipury, który dodaje tylko elegancji całości. Oraz widoczne na zdjęciu powyżej paski do pończoch (niestety albo stety nie są odpinane). Długość niestandardowa, jak na gorset – u mnie (wzrost 156cm) zakrywa prawie całe pośladki. W gorset zostały wszyte pionowe fiszbiny (dokładnie 4), które w wyjątkowy sposób modelują kobiecą sylwetkę. Ramiączka szerokie (nieregulowane, nie odpinane – w przeciwieństwie do standardowych gorsetów), które również według mnie dodają tylko elegancji i wykwintności temu modelowi…

Z przodu klasyczny dekolt, z tyłu umieszczony nieco niżej – co eksponuje kobiece plecy. Góra gorsetu wykończona kremową lamówką (podejrzewam, że z satyny, bądź podobnego materiału). No i zarówno z przodu, jak i z tyłu przepiękne i rewelacyjnie wykończone sznurowania – delikatną kremową wstążką – także mimo, iż to rozmiar s/m można go dopasować według mnie zarówno do ciut „węższej” oraz ciut „szerszej” ode mnie kobietki 😉

A co mnie w tym gorsecie najbardziej zaskoczyło – to boczny zamek błyskawiczny, który jest świetnie ukryty i zupełnie go nie widać, ani nie czuć podczas miłosnych uniesień 😉 Jestem tym bardzo mile zaskoczona – ponieważ w opisie kompletu nie ma wzmianki o tym 😉

Wymiary: A                                   B

długość 61 cm                                –

szerokość 43 cm                           2 sznurowania dają duże pole manewru

(przy moich wymiarach)

A – bez rozciągania;           B – z rozciąganiem.

A teraz prezentacja – dla niezdecydowanych. Ja w tymże komplecie. Choć nie uważam się za jakąś piękność – to chcę pokazać, że również zwykła kobieta może wyglądać w tym komplecie ładnie i seksownie 😉 Oto ja:

Stringi – klasyczne, choć wciąż eleganckie i pasujące do wykwintnego gorsetu. Jest dopełnieniem, jak w każdym innym komplecie marki Obsessive. Wykonane z tego samego materiału, co góra – miękkiego, delikatnego w kolorze ecru – tj. dwa trójkąciki – z przodu duży, z tyłu malutki, połączone ze sobą elastycznymi paseczkami (gumkami). Z przodu widoczne logo Obsessive 😉 Jedyne co mogę napisać na minus to to, iż czasem majteczki do koszulek bądź gorsetów są dość wąskie – i mogą „wpijać się” przy szerszych biodrach. Ale uważam, że jest to tak cudny komplet, że nawet te majteczki nie przeszkadzają w kupnie 😉

Wymiary: A                                             B

długość 25,5 cm                                      –

szerokość 39 cm                                    45 cm

A – bez rozciągania;           B – z rozciąganiem.

Kolia – ten element kompletu powala chyba najbardziej. Jest tak wyjątkowy i tak dopracowany, że po prostu brakuje słów. Jest to szeroki pas wykonany w całości z gipury – w kolorze ecru, jak gorset i majteczki – jest to ta sama gipura, który zdobi dół gorsetu. Do tego pasa dołączony jest tj. sznur pięknych pereł – przy czym nie wisi on w całości luźno, ale w 3 miejscach jest doszyty do pasa z gipury – co tworzy cudowny efekt, widoczny na zdjęciu poniżej.

Zapięcie tejże koli to trzy perełki umieszczone u góry, na środku i na dole po jednej stronie, zaś po drugiej stronie w odpowiednich odstępach znajdują się „dziurki” zszyte z materiału tak, aby weszły w nie perełki .

Wymiary: A                                 B

długość 38 cm                               –

szerokość 9 cm                             –

A – bez rozciągania;           B – z rozciąganiem.

Uważam, że można by było zrobić więcej dziurek w dalszej części gipury, ponieważ u mnie po zapięciu jest jeszcze trochę luzu w kolii. Ale ja planuję po prostu doszyć małe dziurki tak, aby móc po prostu kolia była węższa 😉 Żaden problem! Czy trzeba pisać coś jeszcze? Ja jestem tym kompletem zachwycona – wiem, wiem – ja jestem każdym kompletem Obsessive zachwycona, ale wiecie – teraz jest inaczej 😉 Pan B. również zachwycony – póki co widział tylko zdjęcia, ale już stwierdził, iż „jest to kwintesencja kobiecości w najlepszym wydaniu”. Potem zapytał jeszcze – „a jak się to ściąga?” ;-D Także stwierdzam, że jest to jeden z moich numerów 1 i mogę z czystym sumieniem zachęcić Was do zakupu, jak również pisania – razem z testerkami recenzji innym kompletów tej marki – ponieważ jest to świetna przygoda, która chyba nigdy się nie kończy 😉 Bo ja już raz napiszesz – to wciągniesz się niesamowicie! Ale jeszcze raz zapraszam i oczywiście pozdrawiam 😉 P.S. A jak minęła Wasza noc poślubna?

Marta.

Ten wpis został opublikowany w kategorii fashion, recenzje i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • Dziubeczek107

    Dziękuję ślicznie za wszystkie komentarze 😉 Jesteście kochane dziewczyny 😉

  • Agnieszka Hołub

    już wiem, już wiem, co założę na noc poślubną (jeśli jej kiedykolwiek doczekam 😉 ) bardzo mi sie podoba ten gorsecik, jest przepiękny i rzeczywiście wygląda troszkę majestatycznie. Jego bogate zdobienia przypominają mi troszkę czasy średniowiecza (jak ja strasznie żałuję, że ta epoka już za nami – wtedy każda kobieta wyglądała wspaniale, dzięki tym cudownym strojom)

  • Ola

    Komplet jest przecudowny – taki delikatny, kobiecy, iście królewski, a jednocześnie nieco drapieżny – w sam raz na okazję nocy poślubnej 🙂 A kolię najchętniej nosiłabym na co dzień! 🙂

  • Nina Walocha Leszczyńska

    Gorset jest naprawdę piękny i jestem nim zauroczona, ale podobnie jak Ola myślę, że na moim ciele nie będzie się tak dobrze prezentował, w takich cacuszkach najlepiej prezentują się panie z większym biustem , a talię tworzy im gorset, więc wtedy tworzy się figura podobona do klepsydry czyli dla mnie ideal i kwintesencja kobiecości. A ja jestem dość płaska także nie zawojuje ani sypialni ani świata w tym wdzianki 🙂 Chociaż może przy jakimś spotkaniu z Martą poproszę żeby przyniosła gorset abym mogła go przymierzyć i przekonać się czy przypadkiem się nie mylę 🙂
    P.S Martuś pięknę zdjęcia i piękna Ty – bardzo ładnie wyglądasz w tej misternie ułożonej fryzurze i makijażu! 🙂

  • O la la

    Tak jak już wcześniej pisałam- pięknie w nim się prezentujesz a on na Tobie 🙂 ja nie mam do niego takiego szczęścia… choć przyznać muszę, że gorset sam w sobie jest na prawdę cudowny i całym sercem przyłączam się do recenzji- warto go mieć na takie wyjątkowe chwile 🙂