Kabazza – singapurski pocałunek

Kabazza – singapurski pocałunek

Za oknem zimno i ponuro, aż nie chce się wychodzić z domu. Najchętniej położylibyśmy się pod ciepłym kocem… Oczywiście z drugą osobą! Jest leniwie i mało aktywnie. Czas więc wziąć się w garść! Drogie Panie, nasze mięśnie (także te na dole;)) potrzebują trochę „ruchu”! Gwarantuję, że dostarczy Wam to wiele przyjemności 😉

Mowa oczywiście o mięśniach Kegla. Te mięśnie na samym dnie miednicy – mimo, że tak ukryte – są baaardzo sprytne i figlarne. Ćwiczenia, które je wzmacniają zostały zaprojektowane w latach 40. XX wieku przez amerykańskiego lekarza Arnolda Kegla. Ich doskonała kondycja może dostarczyć nie tylko niesamowitych doznań w czasie stosunku (także dla mężczyzny!), ale i zdrowia dla kobiety.

Jak sprawdzić, czy mięśnie są dobrze „wygimnastykowane” ;)? Proponuję wykonanie małego testu. Jest dosyć odważny, ale dzięki niemu przekonacie się, czy potrzebujecie jeszcze trochę ćwiczeń 😀 Obierzcie banana i włóżcie go do torebki foliowej. Włóżcie do pochwy i spróbujcie z całych sił zacisnąć mięśnie Kegla. Jeśli uda Wam się przepołowić banan – dobra robota! 😉 Jeśli nie – potrzebujecie jeszcze trochę treningu.

Jeśli będziecie już w świetnej formie przejdźcie do czynów właściwych 😀 Mięśnie Kegla wykorzystywane są w czasie tzw. „singapurskiego pocałunku” nazywanego także Kabazza lub – w Europie – Pompoir.

Na czym to polega?

W tej pozycji kobieta jest najczęściej na górze. Członek mężczyzny pozostaje w pochwie kobiety. Partnerzy nie wykonują jednak żadnych ruchów frykcyjnych. Kobieta stymuluje penisa partnera rytmicznym zaciskaniem mięśni pochwy oraz dolnych mięśni miednicy – mięśni Kegla.

Seks praktycznie bez poruszania się? Spróbujcie 😀 Przed tym jednak drogie Panie, sprawdźcie ICH kondycję 😉

Drodzy Panowie 😉 pytanie do Was. Czy czujecie, kiedy kobieta zaciska mięśnie Kegla?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, kamasutra i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • Paulo

    Miałem kiedyś urocza partnerkę i ona stosowała tą technikę. Muszę powiedzieć że czułem każdy jej pocałunek …

  • Tomasz Burza

    Choć nazwa kojarzy się bardziej z wymyślną metodą zadawania bólu niż z dawaniem przyjemności (nie wiem czemu przychodzi mi na myśl mafijny pocałunek śmierci) to z chęcią klikam „Lubię to!”.

  • kuba

    no tak!