Miłość po francusku, hiszpańsku… a jak będzie po polsku?

Miłość po francusku, hiszpańsku… a jak będzie po polsku?

No tak, francuskie czy hiszpańskie techniki wszyscy znamy dobrze. Z teorii lub praktyki 🙂 Chociaż sami Francuzi nie wiedzą dlaczego seks oralny nazywany jest seksem francuskim – tak się już przyjęło. Co jednak z innymi technikami, które noszą wdzięczne nazwy różnych krajów? O nich poniżej.  Ostatnio pisałam Wam o preferencjach seksualnych Niemców. Ci, którzy czytali zapewne nie będą mieli problemów z określeniem tego, o co chodzi w „seksie po niemiecku”. Chociaż sami Niemcy twierdzą, że „ich seks” jest klasyczny, to reszta świata uważa coś zupełnie innego. Seksem po niemiecku określa się przeróżne techniki sado-masochistyczne, ostrą i wyuzdaną miłość.

Drugi w kolejności pod względem popularności jest zapewne seks po hiszpańsku. Najczęściej określa się tak pieszczoty penisa za pomocą piersi – męski skarb znajduje się wtedy pomiędzy piersiami, które ściska partnerka. Mężczyzna wykonuje ruchy frykcyjne w kierunku ust partnerki, która dodatkowo pobudza go oralnie.

Seks po angielsku to nie miłość o 17:00, nie ma także nic wspólnego z elegancją czy piciem herbatki. Taką nazwą określa się praktyki podobne do sado-maso, ale dużo „lżejsze” – łagodne klapsy, szczypanie, lekkie biczowanie. Granie dominującego i uległej (albo dominującej i uległego).

Seks po włosku  – nie ma nic wspólnego z jedzeniem. Polega na pobudzaniu partnera za pomocą stymulacji penisa, który znajduje się…. pod pachą partnerki. Za pomocą ucisku rąk można kontrolować doznania dostarczając mniej lub więcej rozkoszy.

Seks tajski polega natomiast na ocieraniu się o partnera całą powierzchnią ciała. Takim sposobem wykonujemy jakby masaż :). Niektórzy piszą także o tzw. tajskim numerku, który polega na zasysaniu penisa przez pochwę. W czasie „wejścia” kobieta bierze głęboki wdech i ściska mięśnie kegla, a w czasie „wyjścia” rozluźnia się i wydycha powietrze. Następuje wtedy przyjemne uczucie głębokiego wypełnienia.

Wracając do Europy – jak kochać się po szwedzku? Trzeba na przykład trzymać penisa u podstawy w czasie penetracji. Taka technika wzmacniać ma doznania mężczyzny. Co jeszcze? Seks na szweda to także wzajemna masturbacja partnerów lub też masturbacja samego mężczyzny – kobieta jest tylko obserwatorką. Kiedy facet jest już blisko orgazmu umieszcza penisa w pochwie kobiety. Technika szwedzka często mylona jest także z miłością po hiszpańsku (opisaną powyżej). Czym się od siebie różnią? W miłości hiszpańskiej w grę wchodzi także element miłości francuskiej, natomiast w szwedzkiej nie.  Jak widać Szwedzi mają bardzo urozmaicone życie seksualne…

Ok, czas na seks po rosyjsku – nie ma w nim mowy o penetracji. Polega na masażu analnym (często z różnymi olejkami). Kobieta kładzie się na brzuchu, partner zaś dochodzi między udami partnerki (wykonując tam ruchy frykcyjne).

Jak widać co kraj – to obyczaj 😉

A jak określilibyście seks po polsku?

Ten wpis został opublikowany w kategorii inspiracje, kamasutra i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • AnitaObsessive

    Kurcze, czyżbyśmy byli aż tak… grzeczni?

  • lub wybierz nazwę

    w piątek, wieczorem, przy zasłoniętych zasłonach, zgaszonym świetle, po misjonarsku, krótko, cicho

  • http://www.facebook.com/kasia.malik1 Kasia Malik

    Hmmm mam wrażenie, że nadal nudno, zapobiegawczo, nieśmiało… A szkoda!