Dziki seks, dzikie zwyczaje

Dziki seks, dzikie zwyczaje

Jeśli jesteście zdziwieni widząc nowe portale, na których można zaadoptować faceta, czy urządzenia, które pozwalają na wirtualny seks na odległość, jeszcze większe zdziwienie odczujecie czytając o tradycjach seksualnych… dzikich. Plemiona mieszkające na wyspach Papua-Nowa Gwinea oddawały się bowiem bardzo specyficznym praktykom erotycznym (wiele z nich przetrwało do dziś). Uwaga, artykuł dla osób o mocnych nerwach ;)
Wszystko opiera się na koncepcji, którą w skrócie można określić MIŁOŚĆ DAJE SIŁĘ lub jak kto woli MIŁOŚĆ JEST WSZĘDZIE (albo z wszystkimi…).

Na początek warto wspomnieć o kaware oraz o tym, co poprzedza ten zwyczaj. Kawara to nic innego jak rytualna, całonocna orgia. Dzień wcześniej mężczyźni budowali wysoką platformę, na której kładli się całkowicie nago. Po co? Nabierali sił, aby później móc oddać się tradycji. W tym czasie kobiety budowały szałas bez okien, na środku którego rozpalały ognisko. Kiedy mężczyźni zauważyli unoszący się z chaty dym mogli zejść z platformy i zakraść się do oczekujących ich kobiet.

Po bardzo intensywnej nocy następowało imu – kilkudniowy okres „rozpasania”, podczas którego każdy z każdym uprawiał seks. Oczywiście mieszkańcy oddający się tym tradycjom potrzebowali bardzo dużo siły, aby sprostać wymaganiom, dlatego zjadali pokarm, który dodawał witalności i  był świetnym afrodyzjakiem – gigantyczne ślimaki morskie.

Co ważne, kaware oraz imu to jedyne okresy, w których tego typu praktyki były dozwolone. Należy pokreślić, że w ciągu całego roku jakiekolwiek przejawy zdrady małżeńskiej były surowo karane!

Podobnie było u sąsiadów mieszkających na wchód od wioski. Plemienie Asmat oddawało się tradycji papitsj, która polegała na wymianie żon między towarzyszami lub braćmi (nazywanymi mbai). Dochodziło do niej najczęściej przed ważnymi bitwami, wyprawami wojennymi czy ceremoniami. Dlaczego? Uznawano, że dzięki takiej wymianie zostanie utrzymana właściwa równowaga, która miała przynieść pomyślność.

Jak wyglądało to w praktyce? Otóż czworo partnerów umawiało się na konkretny dzień, w którym kobiety przychodziły do domu „kolegi męża” i gotowały im tradycyjny, małżeński posiłek z sago. Oczywiście na ten czas wszyscy mieszkańcy domu przeprowadzali się w inne miejsce, aby „para” w spokoju mogła oddawać się dzikim orgiom (nikt się z tym nie krył). Po kilku dniach takiej ekstremalnej przygody kobieta obdarowana naszyjnikiem z muszli (w podziękowaniu za przyjemne chwile?;)) wracała do swojego PRAWDZIWEGO męża.

Ciekawym jest, że plemiona Asmat często zachowywali w małżeństwie pełną wstrzemięźliwość seksualną. Oddawali się jednak praktykom seksualnym z… pozostałymi wojownikami. Wierzyli bowiem, że wraz ze spermą przekazują siłę potrzebną przed kolejną walką. Homoseksualizm nie był sposobem na zaspokojenie lecz okazanie braterstwa, przekazanie energii. Młodzi wojownicy już od dziecięcych lat łączyli się w pary (stawali się „braćmi” – mbai), aby później wieść życie obok siebie – wspólnie walczyć, pomagać sobie w życiu. 7 letni chłopcy przechodzili rytuał oczyszczenia z pierwiastka kobiecego. Oddalano ich od domu, umieszczając w specjalnej chacie, w której odbywali stosunki ze starszymi wojownikami…

No cóż, wiele tradycji seksualnym może mocno szokować, ale uwierzcie, to nie wszystko… O innych może kolejnym razem. Byłoby tego za dużo jak na 1 raz. Do przeczytania!

Do napisania artykułu zainspirował mnie artykuł na Focus.pl

Ten wpis został opublikowany w kategorii inspiracje i oznaczony tagami , , , , .